Jak nazywa się najdłuższa rzeka Włoch? Jaki jest jeden z najtrudniejszych zawodów na świecie? Czy Wenecja będzie istnieć za 100 lat? Uczestnicy wycieczki do Włoch bardzo dobrze poznali tajniki tego kraju i przekonali się, że mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego są bardzo gościnni, życzliwi i uśmiechnięci.
Od 27 maja do 5 czerwca br. trwała przygoda zwana „zieloną szkołą”, w której uczestniczyło 53 uczniów z kl. IV-VIII wraz z pięcioma opiekunami, z panem dyrektorem Pawłem Zychem na czele. W urokliwym miasteczku Cesenatico na Riwierze Adriatyckiej spędziliśmy wspólnie 10 dni, aby nie tylko zaczerpnąć oddechu na ostatniej prostej tuż przed zakończeniem roku szkolnego, ale także edukować się poprzez podróże do wybranych miejsc.
Zwiedziliśmy zatem enklawę San Marino, jedno z najmniejszych państw świata, położone wysoko na wzgórzu Monte Titano, słynące z przepięknej starówki, spektakularnie położonego zamku oraz faktu, że jest najstarszą republiką świata, liczącą zaledwie 31 tys. mieszkańców.
Wielki entuzjazm wśród uczestników wycieczki wzbudziły atrakcje parku rozrywki, zwanego Mirabilandią, gdzie na prawdziwych śmiałków czekały przygody w postaci jazdy na najbardziej karkołomnych, zapierających dech w piersiach i podnoszących adrenalinę rollercoasterach, jak chciażby na tzw. ISpeed, który przyspieszał do 100 km/h w 2,2 sek., Desmo Race – podwójnym rollercoasterze dla miłośników motoryzacji, czy Czarnej Mambie, z której korzystali naprawdę tylko najodważniejsi z nas…
Tuż przed wyjazdem do domu zdążyliśmy także zachwycić się Wenecją, miastem składającym się z wysp i kanałów, któremu – wg słów naszego przewodnika – za niespełna 100 lat grozi zatopienie, ponieważ rocznie poziom wody podnosi się tam o kilka milimetrów, a przypływy niszczą budynki i freski na ścianach. Najpopularniejszym środkiem transportu są tam gondole, a kierujący nimi gondolierzy, zanim zdobędą ten zawód, uczą się przez 3 lata, by następnie podejść do egzaminu, podczas którego wykazać muszą się bardzo dobrą orientacją w przestrzeni oraz zręcznością w manewrowaniu pomiędzy wąskimi kanałami.
Przez pozostałe dni spacerowaliśmy uliczkami miasteczka, zwiedzaliśmy port, odpoczywaliśmy w parku, gdzie obserwowaliśmy życie żółwi, zajadaliśmy się również pysznymi lodami w kilkunastu smakach do wyboru. Przede wszystkim zaś kąpaliśmy się w ciepłym Morzu Adriatyckim, a włoskie słońce było na tyle łaskawe, że wielu z nas przywiozło ze sobą pamiątkę w postaci pięknej opalenizny.
W głowie i w sercu pozostały wspomnienia wspólnie spędzonych chwil, utrwalonych na zdjęciach oraz nadzieja, że za rok znowu wyruszymy na „zieloną szkołę”.